niedziela, 21 grudnia 2014

Nie oglądaj tego. Filmy warte..omijania je szerokim łukiem.

Obecnie jak na wzorowego pracownika przystało: 
wracam o zmroku do domu, 
zapalam świeczki, 
wstawiam wodę na herbatę, 
zmywam makijaż, 
robię herbatę, 
wracam do łazienki, 
szybki prysznic (nawet kupiłam sobie żel z balsamem, żeby zaoszczędzić czas), 
wskakuję w piżamkę, 
zabieram po drodze laptopa i kubek z zimną już herbatą (prosząc mego lubego, żeby nastawił wodę i zalał mi czekoladę) 
i... wskakuję do łóżka.

Serio tak wyglądają moje dni na tygodniu. Mój ukochany po jakimś czasie (jak mu się jeszcze raz przypomnę) przychodzi do mnie z gorącą czekoladą i czymś do przegryzienia- tak już zauważyłam jak pięknie się zaokrąglam, ale cóż!

I co ja tak w tym łóżku robię? Nadrabiam wszystkie filmy jak leci.
Dziś postanowiłam się podzielić z Wami tymi, które szczerze odradzam. Tak serio serio odradzam. W mojej ocenie na filmwebie dostały 1, mniej się nie dało...

Moja lista (alfabetycznie):

1. Głupia i głupsza.


Fabuła:
Kiedy dwie dziewczyny zostają niesłusznie wzięte za płatne zabójczynie, mordercy zlecają im zadanie pozbycia się szefa chińskiej mafii. 
Ogólna ocena filmweb: 3,7/10

Podejrzewam, że te wyższe noty są od fanów wyglądu Pameli.
Lubię lekkie komedie, szczególnie po ciężkim dniu w pracy- to nie jest lekka komedia- to żenująca próba komedii...

2. Jak się pozbyć cellulitu.


Fabuła:
Pełna niespodzianek komedia o kobiecej przyjaźni wystawionej na ekstremalną próbę.

Ogólna ocena filmweb: 4,9/10

Polskie kino od pewnego czasu zmienia się na lepsze. Wiele filmów uważam za wybitne. Ale... Nie przepadam za polskimi komediami, romantycznymi też. Zaczynając oglądać ten film nie miałam wielkich oczekiwań i nawet tych minimalnych nie spełnił.

3. Jak złamać 10 przykazań.





Fabuła:
Bardzo niegrzeczna grzeszna komedia o ludzkich potyczkach z boskimi przykazaniami.

Ogólna ocena filmweb: 4,6/10

Wiele osób jest zachwyconych tym filmem. Ja niestety dołączam do grupy, która zadaje pytanie: "ale o co chodzi??"

4. Klub niewiernych żon.


Fabuła:
Prześladowca zaczyna dręczyć trzy kobiety, które w celu urozmaicenia swoich małżeństw rozpoczynają kontrolowane romanse.

Ogólna ocena filmweb: 4,9/10

Oceniłam na 1, ale nie opiszę go. Powód banalny: nie obejrzałam go, już od początku zaczęłam go przewijać (może to błąd, bo nie miał szans na wciągnięcie mnie, ale na prawdę od początku mnie zraził do siebie).

5. Odwróceni zakochani.


Fabuła:
Historia dwojga kochanków, Adama i Eden, z dwóch różnych planet w alternatywnej rzeczywistości.

Ogólna ocena filmweb: 6,2/10

O co chodzi w tych filmach? Czemu one tak męczą widza. Hmm.. część widzów, bo po ocenie widzę, że sporo osób go polubiło.
Ja niestety nie do końca potrafiłam się z tymi postaciami zaprzyjaźnić. Starałam się, dla obsady, dla recenzji, dla ocen znajomych... Stanowcze NIE.

6. Poznaj mojego przyjaciela.




Ogólna ocena filmweb: 4,8/10

Film miał potencjał, scenariusz, aktorzy.. to wszystko przemawiało, że mój wieczór może zakończyć się miłym seansem. Wszystko nie tak. Szybko znalazłam inny film.

7. Weekend.



Fabuła:
Świat dużych pieniędzy, przebiegłych mafiozów, cwanych policjantów i przystojnych gangsterów, a w tym świecie: błyskotliwy Max (Małaszyński), jego narwany brat Gula (Lewandowski), zabójcza Majka (Socha), dwie tajemnicze walizki i hektolitry sztucznej krwi, których nie powstydziłby się mistrz Tarantino.

Ogólna ocena filmweb: 4,9/10

Nie chcę tego oceniać...

środa, 17 grudnia 2014

Doradca klienta- call center- rozmowa rekrutacyjna.

Jeszcze jedną rozmowę przedstawię Wam jaką pamiętam jeszcze z czasów moich studiów.

Większość studentów (odnoszę takie wrażenie) ma za sobą przygodę z call center ;) Część jest zadowolona- część szczerze przeklina to stanowisko.
Ale od początku....

Rozmowa na stanowisko doradcy klienta.

1. Na czym polegała praca:
przedłużanie umów, dosprzedaż produktów.. Dzwonienie- rozmawianie z osobami i szukanie lepszych ofert oraz nakłanianie do podpisania umowy na kolejne.

2. Kto był podczas rozmowy:
rozmowa odbywała się z jedną osobą rekrutującą. Pani potrzebowała na już pracowników- to jest często spotykane na tego typu stanowiskach- osoby szybko rezygnują. Dlatego też rozmowa długo nie trwała. Już od wstępnej rozmowy telefonicznej odnośnie umówienia spotkania miałam wrażenie, że Pani jest zdecydowana.

3. Przebieg rozmowy:
najpierw pani rekruter spytała mnie czy pracuję, jak mam zajęcia. Następnie w skrócie przedstawiła na czym polega praca. Ponownie spytała mnie czy jestem zainteresowana, gdy wyraziłam chęci do pracy Pani opowiedziała mi o warunkach umowy itp..


4. Moje rady podczas rozmowy na to stanowisko:
- ładny, schludny, niewyzywający ubiór;
- uśmiech od wejścia;
- miły głos, spokojny, ale nie nudzący;
- kilka osób opowiadało mi, że miało dodatkowe pytania (albo podczas rozmowy ze mną Pani nie miała czasu albo od razu wiedziała, że będę się nadawać ;) ). Mianowicie były pytania o radzenie sobie ze stresem, dużo było scenek: sprzedaż jakiejś rzeczy z biurka, trudny klient- niczego nie chce albo bardzo marudny albo niezdecydowany.
5. Efekt:
pracę dostałam. Pracowałam przez pewien czas.


Gdyby ktoś miał pytania odnośnie warunków pracy, moich wrażeń piszcie konkretne pytania będę odpisywać indywidualnie.

sobota, 13 grudnia 2014

Skąd ten fenomen Ojca Chrzestnego?

Tak, to o mnie krążą te legendy- człowiek, który nie widział jeszcze Ojca Chrzestnego.
Z racji braku innych pozycji do obejrzenia, postanowiłam wczoraj zapoznać się z tą pozycją.

Nie wiem właściwie czemu nie obejrzałam do tej pory tego filmu- czyste przeoczenie.



Przy wyborach filmów często kieruję się filmwebem. Ojciec Chrzestny jest na 3 miejscu topowej, światowej listy, ocenę ma dość wysoką 8,7/10. Co tu dużo mówić, trzeba obejrzeć.


Wiem, że film ma prawie 43 lata, ale nie jest to dla mnie ważne kryterium, bo na przykład troszkę młodszy Dirty Dancing jest dla mnie filmem najlepszym z najlepszych, zaraz za nim są jeszcze starsze od Ojca Ch.- Przeminęło z wiatrem albo My Fair Lady..

I chyba już w tym momencie można domyśleć się, że z Ojcem Chrzestnym się nie polubiliśmy. Moja TopList starych filmów troszkę odbiega od tematyki i obsady Ojca Chrzestnego...

Tak jak 'męskie filmy' kręcone po... 1980 potrafią skraść me serce, tak te wcześniejsze zupełnie mijają się z moimi gustami i nie jestem w stanie zrozumieć ani gry aktorskiej w takich filmach, ani sensu postępowania bohaterów, ani nawet sensu powstania tych filmów....

Niech ktoś mi wytłumaczy fenomen tego filmu?
Po 30 min filmu miałam już wyłączyć go, ale jedna myśl mnie powstrzymała przed tym- że kiedyś będę musiała wrócić do niego, żeby mieć czyste sumienie i żebym mogła go oceniać.
Dziękowałam w duchu, że oglądam go w zaciszu domowym z możliwością przewijania...

Ja wiem, że o grze Marlona Brando krążą legendy, ale dla mnie to jest bardzo, bardzo przerysowane? Czemu on tak gra?

Myślałam, że to film o takich męskich postaciach, gdzie rodzina jest na pierwszym miejscu, męskie przyjaźnie, Włochy, mamma... No i gdzie to? Momentami miałam wrażenie, że to podejście do tematu jest z przymrużeniem oka.

Obejrzałam ten film w nocy- więc moja opinia jest bardzo świeża i możliwe, że zbyt krytycznie do niego podchodzę, ale jedno wiem na pewno nie wrócę do niego, nie dostanie mojej drugiej szansy.

Mam nadzieję, że na mojej drodze spotkam osobę, która będzie pałała miłością do tego filmu i wytłumaczy mi za co ludzie go kochają...

Jako, że dużo przewijałam scen w tym filmie (kolejna wada- jak można zrobić prawie 3 godzinny film w tak nudny sposób!), gdy skończyłam go oglądać noc była jeszcze młoda i udało mi się obejrzeć jeszcze dwie podobne pozycje: Chłopców z ferajny i Człowieka z blizną.

Z chęcią opiszę również tamte filmy, między innymi dlatego, że są w podobnej tematyce i również znajdują się w czołówce filmwebu.

czwartek, 11 grudnia 2014

Przyduszona przez glade cosy apple & cinnamon

Święta u mnie w domu pełną parą.
Dziś postanowiłam podrasować jeszcze zapach w mieszkaniu- dyfuzory i świece to za mało :D

Skusiłam się na glade cosy apple & cinnamon. Tym bardziej, że była na niego promocja.



W okresie świątecznym uwielbiam to połączenie, wszelkie kawy i herbaty o tym smaku pochłaniam hektolitrami, zatem pomyślałam, że zapach unoszący się w powietrzu i na tkaninach w moim mieszkaniu to genialny pomysł!

Myliłam się.

To moja pierwsza przygoda z glade. Nie wiem czy to wina zapachu czy ta firma nie jest dla mnie? Raczej nie będę chciała się już przekonywać....
Pozostanę przy sprawdzonych formach odświeżania powietrza- dyfuzor i świece.


Rekruter zewnętrzny- rozmowa kwalifikacyjna.

Kolejną rozmową była rozmowa na stanowisko rekrutera zewnętrznego.

1. Na czym polegała praca:
prowadzenie wstępnych rekrutacji. We własnym zakresie miałam znaleźć osoby chętne na podjęcie konkretnej pracy. Następnie przeprowadzić z nimi rozmowę- poznać wstępnie osobę, ocenić czy ogólnie się może nadawać do danej pracy oraz przedstawienie podstawowych warunków pracy.

2. Kto był podczas rozmowy:
rozmowa odbywała się z jedną osobą rekrutującą. Natomiast była to rozmowa grupowa- były ze mną jeszcze trzy panie zainteresowane tym stanowiskiem.

3. Przebieg rozmowy:
najpierw pani rekruter przedstawiła nam warunki pracy, na czym ona polega, jakie są obowiązki;
pani była sympatyczna, odpowiadała wyczerpująco na pytania;
do nas miała tylko ogólne pytania, typu czym się zajmujemy, jakie sposoby rekrutacji znamy..
absolutnie nie było w tej rozmowie nic stresującego, osobiście uważam, że nie trzeba się zbytnio przygotowywać do rozmowy na tego typu stanowisko, lepiej iść bezstresowo.


4. Moje rady podczas rozmowy na to stanowisko:
- ładny, schludny, niewyzywający ubiór;
- uśmiech od wejścia;
- przygotować się ewentualnie tylko z tematu w jaki sposób można zdobyć kontakty z osobami zainteresowanymi pracą (internet, znajomi, rozmowy z przypadkowymi osobami, gazeta...)- otwartość, chęć rozmowy z drugą osobą. 

5. Efekt:
pracę dostałam. Pracowałam przez pewien czas.


Gdyby ktoś miał pytania odnośnie warunków pracy, moich wrażeń piszcie konkretne pytania będę odpisywać indywidualnie.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Promotorka marki- rozmowa kwalifikacyjna.

Zanim zacznę opowiadać o moich aktualnych rozmowach pomyślałam, że może opowiem kilka ciekawszych rozmów z mojej studenckiej, pracowniczej przygody ;)




Pierwsza rozmowa- na stanowisko promotorki marki.

1. Na czym polegała praca:
praca jako (potocznie zwana) hostessa. Promowanie marki.

2. Kto był podczas rozmowy:
rozmowa odbywała się z dwoma osobami.

3. Przebieg rozmowy:
rozmowa ogólna: o zainteresowaniach, wymienić swoje wady i zalety;
scenka do odegrania: sprzedać długopis. Mój rozmówca zadawał pytania typu: ale po co mi, nie taki, do czego może służyć..;
następnie konkrety: zostały przedstawione mi warunki pracy;
osoby, które ze mną rozmawiały były konkretne, pani bardzo sucho podchodziła do rozmowy starała się zachować duży dystans, pan był znacznie milszy i starał się prowadzić rozmowę w przyjacielskim tonie. Moim zdaniem było to specjalne zagranie- później ta pani okazała się sympatyczną osobą.

4. Moje rady podczas rozmowy na to stanowisko:
- ładny, schludny, niewyzywający ubiór;
- uśmiech od wejścia;
- otwartość, chęć rozmowy z drugą osobą. Jak wspominałam wyżej, odebrałam wrażenie, że liczyło się czy potrafi się nawiązać kontakt nie tylko z przyjazną osobą ale również bardziej oschłą.

5. Efekt:
pracę dostałam. Pracowałam przez pewien czas.


Gdyby ktoś miał pytania odnośnie warunków pracy, moich wrażeń piszcie konkretne pytania będę odpisywać indywidualnie.

wtorek, 2 grudnia 2014

Herbaty- Bieronkowy haul. Rozgrzej się.

Zrobiłam mini napad na Biedronkę, o którym chciałabym Wam opowiedzieć :)

Póki jestem osobą niepracującą (zawodowo), to uwielbiam te długie jesienno- zimowe wieczory. Ciepły kocyk, milutka piżamka, gazetka i gorąca herbata. Zdaję sobie sprawę, że niedługo nie będę miała tyle czasu na relaks, dlatego czerpię pełnymi garściami póki mogę :D




Zazwyczaj przed snem piję melisę albo zieloną herbatę, ale postanowiłam sobie urozmaicić te chwile różnymi smakami i tak oto na mojej półce zagościły takie herbatki:




Oczywiście już wszystkie wypróbowałam i mam pierwsze opinie, chociaż niewykluczone, że po dłuższym piciu tych herbat zmienię zdanie ;)
Postaram się opisać w kilku słowach każdą z nich.





Klasyk, który zagości na długo w mojej półce.
Trochę nieufnie podchodzę do herbat typu zielona, czerwona w saszetkach. Wydawało mi się zawsze, że to najgorsza z możliwości. Zmieniam zdanie.
Herbata ta jest bardzo aromatyczna, smak grejpfruta nie jest dominujący. Zapach dopiero zaczyna się unosić po zaparzeniu.
Polecam!




Jestem oooogromną fanką mięty. Gdyby nie jej właściwości wysuszające piłabym ją kilka razy dziennie.
Zapach delikatny, podobnie jak powyżej dopiero po zaparzeniu staje się intensywniejszy.
Dodatkowy smak jabłka nie przeszkadza. Wolę samą miętę, ale do tego miksu czasami będę wracać.


Teraz seria ROZGRZEJ SIĘ.
Brzmi obiecująco ;)
Wspólny mianownik herbat: aromat.
Silny, unosi się w powietrzy nawet przed zaparzeniem. Cytryna, pomarańcza zupełnie mi nie przeszkadza, ale ta śliwka jest dość irytująca. ( Nie przepadam za zapachem śliwki, dlatego to moja subiektywna ocena.)

Kolejny wspólny mianownik herbat: smak.
Herbatki, tak jak się domyślałam mają dość płytki smak. Nadrabiają zapachem. Smak to raczej taka zabarwiona woda. Jako taki przerywnik w ciągu dnia na pewno fajna sprawa. Urozmaicą dzień, jednak na wieczory ja lubię takie ciężkie, smakowe herbaty. Hmmm.. nie wiem jak to wytłumaczyć.

Ps. Postaram się doczytać, jak mogę obrócić zdjęcia i to poprawię. Chyba, że ktoś z Was może od razu mi pomóc? Zaproszę na herbatkę :)






Śliwka, figa, imbir, cynamon. Rozgrzewa to fakt. Przyjemny smak, chociaż mnie jest ciężko, bo tę śliwkę czuć. Herbatę zostawię dla gości lubujących się w takich smakach.




Pomarańcza, cynamon, goździk. Moja ulubiona z tej serii. Wszystko ze sobą super współgra. Zimą będę się nią delektować- to pewne.




Na koniec została cytryna, imbir, miód. Takie zestawy to często sama sobie robię, do herbaty dodaję plaster cytryny, imbir częściej w proszku i łyżeczkę miodu. Pyyyychota. Ta gotowa wersja, tak jak wyżej wspominałam dla mnie ma zbyt wodnisty smak. Jednak stanowczy plus dla mniej, że często zdarza się u mnie, że któregoś z powyższych składników zapomnę dokupić. A to taka gotowa szybka wersja. Na pewno skuszę się kiedyś jeszcze na nią. Jako taka awaryjna herbatka- super!