Cześć kochani!
Szukam sposobu na przetrwanie tej jesieni. Ktoś coś wie?
Niestety okazało się, że nie mogę zapaść w sen jesienno-zimowy, brutalnie zostałam zwleczona z ciepłego, miękkiego, pachnącego, przytulnego łóżka........
Kto wymyślił te dwie pory roku?
Jesień ślicznie wygląda na zdjęciach na instagramie, no i w parku.
Zima powinna się zaczynać świętami Bożego Narodzenia i nimi kończyć.
Dziś, gdy kończyłam zakupy i wychodziłam już z centrum wyrosła mi nagle wysepka z herbatami i kawami...
Co miałam zrobić? Muszę wspierać młodych przedsiębiorców :)
Jako, że zapas kaw mam jakby zbliżała się stuletnia wojna ( i tylko chyba od liczby kaw zależało czy przeżyjemy- ja uratuję śmiało całą rodzinę, no i może jakby doliczyć te rozpuszczalne to kilku sąsiadów też może czuć się bezpiecznie....) zdecydowałam się na herbatki.
Ogromnie byłam niepocieszona (pierwszy raz miałam ochotę poradzić się, porozmawiać, poużalać się pani sprzedającej- one zawsze zagadują, są miłe uśmiechnięte i sprawiają wrażenie jakby na prawdę interesowały się losami swoich klientów. Ja czuję, że przygoda z tym punktem w centrum nie zakończy się na jednorazowym spotkaniu. Dlatego też chciałam się zaprzyjaźnić z panią, z którą będę miała do czynienia...), że ta młoda dama nie była zainteresowana rozmową ze mną.
Smętnie więc obeszłam wysepkę i zdecydowałam się na:
herbatę korzenną i francuskie winogrona.
Mam nadzieję, że to będzie to! Chociaż kilka wieczorów umilą mi czytanie książek.
Jako, że wszelkie moje kubki są już przesiąknięte zapachem, smakiem kawy, musiałam (tak kochanie, musiałam!) kupić nowe..
Taki duży już wybór kubków świątecznych, ale to nie to! Ja chcę zapomnieć wieczorami, że zbliża się czas, że obudzę się i za oknem zobaczę śnieg.
Z pomocą przybiegł mi Empik. Wspaniałe wiosenne kolory, ach!
Jako, że dbam i o samopoczucie mojej miłości to i jemu dostał się kubeczek (no ok, może nie do końca tak było- nie mogłam się zdecydować, ale lepiej brzmi pierwsza wersja ;) ciiii ).
A jak u Was? Asortyment jesienny już gotowy? A może lubicie jesień???
czwartek, 30 października 2014
niedziela, 26 października 2014
Tort weselny- szybko poszło.
Cześć!
Pamiętaliście przestawić zegarki? ;)
Ja już od dawna funkcjonuję na czasie zimowym, więc tej zmiany zbytnio nie odczułam.
W poprzednim poście zastanawiałam się od której książki zacząć i wybór padł na:
Tort weselny- Blandine Le Callet.

Uczestniczymy w weselu Vincenta i Berengere, podczas którego poznajemy przekrój osobowości obecnych na zaślubinach gości.
Pierwszej przyglądamy się Paulinie.
Dzięki tej dziewczynce możemy spojrzeć oczami dziecka na tę uroczystość. Kto tylko miał okazję jako dziecko uczestniczyć w weselu podejrzewam, że podobne rozterki przeżywał. Pauline dodatkowo pełni bardzo ważną rolę podczas wesele. Jak sobie z tym poradzi?
Kolejną postacią jest Bertrand.
Ksiądz prowadzący uroczystość. Duchowny ten zostaje wystawiony na ciężką próbę. Mam podejrzenie, że raczej mało kto z nas zastanawiał się jak takie wydarzenia wyglądają ze strony księdza. Duchowni są takimi cichymi uczestnikami, którzy zwracają na siebie najmniej uwagi. Ale na pewno nie Bertrand...
Madaleine jest kluczową według mnie postacią w tej powieści.
Kobieta dzięki, której czytelnik doświadczyć będzie mógł pełnej gamy emocji. Nie ma co o niej pisać, trzeba poznać jej historię z książki. Ta postać namiesza w życiu wielu uczestników wesela.
Helene natomiast przedstawia typową matkę, która musi ogarnąć całą swoją rodzinę.
Nie jest to łatwe zajęcie. Dzieci, mąż, rodzina zebrana na uroczystości, zmęczenie i te wszystkie przygody, które dzieci z taką łatwością przyciągają.
Marie najbarwniejsza postać. A może raczej czarna owca?
Im bardziej się stara, tym gorszy jest efekt. A gdyby tak dziś zapomnieć o wszystkich wkoło i zająć się tylko sobą? Czy Marie na pewno podejmie właściwe kroki?
Kolejna osoba, to Jean-Philippe.
Według mnie ma za sobą wspaniałą historię miłosną. Większość kobiet marzy o takich przeżyciach.
Natomiast to co się działo na weselu, cała sytuacja przy stole przy którym siedział- muszę to jeszcze raz przeczytać i przeanalizować, bo chyba czegoś tu nie rozumiem....
Przyszła i pora na poznanie pana młodego.
Vincent dużo przeszedł odkąd natknął się na swoją przyszłą żonę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak tę całą uroczystość mogą widzieć panowie. Przygotowania, odpowiedzialność, spotkania rodzinne, stare miłości...
Teraz postać amatna- Damiena.
Jestem przekonana, że podczas wesel zawsze znajdzie się taki pan, który ma jasno określony cel na całą tę uroczystość. Raz może bardziej konkretny niż Damien, a raz mniej. Ale w większości rodzin moim zdaniem znajdzie się taki pomysłowy młodzieniec.
Przekrój osobowości kończy Berengere.
To jest jak dla mnie przełomowy moment książki, który sprawia, że w czytelniku buzują emocje, łzy cisną się do oczu i prosimy, żeby kartek przybywało, żeby nie kończyła się ta książka, żeby trwała i trwała i trwała.......
Pamiętaliście przestawić zegarki? ;)
Ja już od dawna funkcjonuję na czasie zimowym, więc tej zmiany zbytnio nie odczułam.
W poprzednim poście zastanawiałam się od której książki zacząć i wybór padł na:
Tort weselny- Blandine Le Callet.
Z notki na tyłach książki możemy się dowiedzieć, że Blandine urodziła się w 1969r, studiowała w Lyonie, pracowała jako wykładowca łaciny.
Tort weselny opublikowała w 2006r.
Drugą powieść Ballada o Lili K. opublikowana została w 2010r. i jestem przekonana, że po nią sięgnę, jak tylko spotkam ją na półce.
Nie dziwi mnie, że książka ta spotkała się ze wspaniałym przyjęciem zarówno przez czytelników, jak i krytyków.
Dla mnie to idealna książka na jesienne wieczory (no może trochę zbyt szumnie powiedziane, bo mnie zajęła ona tylko dwa wieczory). Uwielbiam książki, których się nie czyta- a pochłania.
Nawet nie chciało mi się wstawać z tapczanu, żeby dolać sobie wody do herbaty. Przewracałam tylko kartki i z każdą następną jeszcze bardziej odpływałam w weselny świat...
"Odważna, dowcipna, krytyczna powieść, w której autorka obnaża konwencjonalne podejście do ceremonii ślubnej, niepotrzebną pompę i zadęcie."
Uczestniczymy w weselu Vincenta i Berengere, podczas którego poznajemy przekrój osobowości obecnych na zaślubinach gości.
Pierwszej przyglądamy się Paulinie.
Dzięki tej dziewczynce możemy spojrzeć oczami dziecka na tę uroczystość. Kto tylko miał okazję jako dziecko uczestniczyć w weselu podejrzewam, że podobne rozterki przeżywał. Pauline dodatkowo pełni bardzo ważną rolę podczas wesele. Jak sobie z tym poradzi?
Kolejną postacią jest Bertrand.
Ksiądz prowadzący uroczystość. Duchowny ten zostaje wystawiony na ciężką próbę. Mam podejrzenie, że raczej mało kto z nas zastanawiał się jak takie wydarzenia wyglądają ze strony księdza. Duchowni są takimi cichymi uczestnikami, którzy zwracają na siebie najmniej uwagi. Ale na pewno nie Bertrand...
Madaleine jest kluczową według mnie postacią w tej powieści.
Kobieta dzięki, której czytelnik doświadczyć będzie mógł pełnej gamy emocji. Nie ma co o niej pisać, trzeba poznać jej historię z książki. Ta postać namiesza w życiu wielu uczestników wesela.
Helene natomiast przedstawia typową matkę, która musi ogarnąć całą swoją rodzinę.
Nie jest to łatwe zajęcie. Dzieci, mąż, rodzina zebrana na uroczystości, zmęczenie i te wszystkie przygody, które dzieci z taką łatwością przyciągają.
Marie najbarwniejsza postać. A może raczej czarna owca?
Im bardziej się stara, tym gorszy jest efekt. A gdyby tak dziś zapomnieć o wszystkich wkoło i zająć się tylko sobą? Czy Marie na pewno podejmie właściwe kroki?
Kolejna osoba, to Jean-Philippe.
Według mnie ma za sobą wspaniałą historię miłosną. Większość kobiet marzy o takich przeżyciach.
Natomiast to co się działo na weselu, cała sytuacja przy stole przy którym siedział- muszę to jeszcze raz przeczytać i przeanalizować, bo chyba czegoś tu nie rozumiem....
Przyszła i pora na poznanie pana młodego.
Vincent dużo przeszedł odkąd natknął się na swoją przyszłą żonę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak tę całą uroczystość mogą widzieć panowie. Przygotowania, odpowiedzialność, spotkania rodzinne, stare miłości...
Teraz postać amatna- Damiena.
Jestem przekonana, że podczas wesel zawsze znajdzie się taki pan, który ma jasno określony cel na całą tę uroczystość. Raz może bardziej konkretny niż Damien, a raz mniej. Ale w większości rodzin moim zdaniem znajdzie się taki pomysłowy młodzieniec.
Przekrój osobowości kończy Berengere.
To jest jak dla mnie przełomowy moment książki, który sprawia, że w czytelniku buzują emocje, łzy cisną się do oczu i prosimy, żeby kartek przybywało, żeby nie kończyła się ta książka, żeby trwała i trwała i trwała.......
piątek, 24 października 2014
Jesienny haul książkowy.
Oj zimno się zrobiło. To już bardziej czuć zimę, niż jesień.
Dla mnie wieczory zarówno te jesienne, jak i zimowe wyglądają podobnie.
Ciemno, zimno. Ja pod moim ukochanym kocem z kubkiem kawy/grzańca albo kieliszkiem wina w dłoni. W tle delikatnie słychać muzykę, a ja odpływam w świat aktualnie czytanej książki.
Pomimo, iż nie są to moje ulubione pory roku, nie narzekam.
Dziś szybko udałam się do księgarni oraz pobliskiego kiermaszu i uzupełniłam braki na półkach.
Szybko z torbą pełną książek wróciłam do domu, bo dałam się zwieść słońcu za oknem i wyszłam w spódnicy (SZALONA).
Czy któryś z tytułów coś Wam mówi?
Od której książki powinnam zacząć?
Mam ochotę na ten tort weselny, tak apetycznie brzmi....
Uciekam zalać kubek z kawą i wracam wzbogacona o maseczkę na twarzy pod kocyk.
Książki same się nie przeczytają ;)
Dla mnie wieczory zarówno te jesienne, jak i zimowe wyglądają podobnie.
Ciemno, zimno. Ja pod moim ukochanym kocem z kubkiem kawy/grzańca albo kieliszkiem wina w dłoni. W tle delikatnie słychać muzykę, a ja odpływam w świat aktualnie czytanej książki.
Pomimo, iż nie są to moje ulubione pory roku, nie narzekam.
Dziś szybko udałam się do księgarni oraz pobliskiego kiermaszu i uzupełniłam braki na półkach.
Szybko z torbą pełną książek wróciłam do domu, bo dałam się zwieść słońcu za oknem i wyszłam w spódnicy (SZALONA).
Czy któryś z tytułów coś Wam mówi?
Od której książki powinnam zacząć?
Mam ochotę na ten tort weselny, tak apetycznie brzmi....
Uciekam zalać kubek z kawą i wracam wzbogacona o maseczkę na twarzy pod kocyk.
Książki same się nie przeczytają ;)
środa, 22 października 2014
Witam!
Cześć wszystkim!
Mam na imię Kasia.
Jestem szczęśliwie zakochana. Nie wiem komu pomogłam w tamtym wcieleniu, że mi go zesłał. Gdyby nie ta różnica charakterów, byłoby idealnie.
Mam najwspanialszą rodzinę pod słońcem. W jednej minucie potrafią wkur... i rozbawić do łez. Możecie spytać jak? Sama tego nie wiem.
Los sprzyja mi na każdym kroku. Jakim cudem wszystko kończy się zawsze dobrze?
Jest jedno małe, malutkie, maluteńkie ale... jestem leniwą osobą.
I oto ogłaszam wszem i wobec walkę z tą przeokropną cechą.
Dziękuję, że tu zajrzałaś dobra duszyczko.
Będzie mi ogromnie miło jak nawet od czasu do czasu dasz znać, na przykład w postaci komentarza, że tu byłaś.
Zapraszam Cię w tę podróż razem ze mną.
Wszystkie zdjęcia (o ile nie napiszę inaczej) są wykonane przeze mnie.
Mam na imię Kasia.
Jestem szczęśliwie zakochana. Nie wiem komu pomogłam w tamtym wcieleniu, że mi go zesłał. Gdyby nie ta różnica charakterów, byłoby idealnie.
Mam najwspanialszą rodzinę pod słońcem. W jednej minucie potrafią wkur... i rozbawić do łez. Możecie spytać jak? Sama tego nie wiem.
Los sprzyja mi na każdym kroku. Jakim cudem wszystko kończy się zawsze dobrze?
Jest jedno małe, malutkie, maluteńkie ale... jestem leniwą osobą.
I oto ogłaszam wszem i wobec walkę z tą przeokropną cechą.
Dziękuję, że tu zajrzałaś dobra duszyczko.
Będzie mi ogromnie miło jak nawet od czasu do czasu dasz znać, na przykład w postaci komentarza, że tu byłaś.
Zapraszam Cię w tę podróż razem ze mną.
Wszystkie zdjęcia (o ile nie napiszę inaczej) są wykonane przeze mnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)