środa, 12 listopada 2014

Gra, rozrywka i próżna ozdoba. Recenzja.

Gra, rozrywka i próżna ozdoba. James Salter.


Nie wiem od czego zacząć...

Chyba od tego co mi się w tej pozycji podobało. Mianowicie: NIC.
Dawno tak słabej książki nie czytałam. Swego czasu natrafiłam na "Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie". Książkę tę długo męczyłam i sama przy niej przeżywałam  niewyobrażalne koszmary. Ale historia przekazywana w niej była minimalnie ciekawiej przedstawiana niż ta w opisywanej przeze mnie teraz pozycji.

"Gra..." jest chyba typowo francuską pozycją. Mnóstwo opisów, powolna akcja, błędy w tłumaczeniu, postaci mdłe.
Niestety nie jestem w stanie nawet małego pozytywu w niej wskazać.

Strasznie nie lubię w książkach długich i co najważniejsze zbędnych, nic nie wnoszących opisów. Chyba ten wstręt został mi po szkole ;) Autor chce chyba wprowadzić czytelnika w taki francuski klimat, pokazać uroki miasteczek, wiosek, społeczności artystów, namiętnej i kontrowersyjnej miłości.. ale dla mnie te opisy są okropne. Muszę przyznać się, że większość omijałam.

Już po kilkunastu stronach książki miałam ją odłożyć, ale tak bardzo chciałam napisać jej recenzję, że zmusiłam się do dobrnięcia do końca.




Autor te okropne (dla mnie opisy) przeplata erotycznymi opisami miłości dwojga młodych ludzi. Czytając tę książkę w komunikacji miejskiej nie raz czerwieniłam się w nadziei, że nikt za mną nie "współczyta" ze mną tych fragmentów. Do mnie takie sceny nie przemawiają w tego typu książce. Tu bym spodziewała się czegoś delikatniejszego, milej opisanego. Zamysł ogólnie jest dobry. Ja widzę to tak, że autor chciał przeciwstawić sobie delikatne dnie ze zwierzęcymi nocami. Brzmi wyśmienicie- wyszło okropnie.

Jestem bardzo zawiedziona tą pozycją. Mam nadzieję, że jednak znajdą się osoby, które lubią tego typu styl pisania.

Ja chętnie tę książkę odsprzedam albo wymienię :D 
Chętnych proszę o wiadomość :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz