Pamiętaliście przestawić zegarki? ;)
Ja już od dawna funkcjonuję na czasie zimowym, więc tej zmiany zbytnio nie odczułam.
W poprzednim poście zastanawiałam się od której książki zacząć i wybór padł na:
Tort weselny- Blandine Le Callet.
Z notki na tyłach książki możemy się dowiedzieć, że Blandine urodziła się w 1969r, studiowała w Lyonie, pracowała jako wykładowca łaciny.
Tort weselny opublikowała w 2006r.
Drugą powieść Ballada o Lili K. opublikowana została w 2010r. i jestem przekonana, że po nią sięgnę, jak tylko spotkam ją na półce.
Nie dziwi mnie, że książka ta spotkała się ze wspaniałym przyjęciem zarówno przez czytelników, jak i krytyków.
Dla mnie to idealna książka na jesienne wieczory (no może trochę zbyt szumnie powiedziane, bo mnie zajęła ona tylko dwa wieczory). Uwielbiam książki, których się nie czyta- a pochłania.
Nawet nie chciało mi się wstawać z tapczanu, żeby dolać sobie wody do herbaty. Przewracałam tylko kartki i z każdą następną jeszcze bardziej odpływałam w weselny świat...
"Odważna, dowcipna, krytyczna powieść, w której autorka obnaża konwencjonalne podejście do ceremonii ślubnej, niepotrzebną pompę i zadęcie."
Uczestniczymy w weselu Vincenta i Berengere, podczas którego poznajemy przekrój osobowości obecnych na zaślubinach gości.
Pierwszej przyglądamy się Paulinie.
Dzięki tej dziewczynce możemy spojrzeć oczami dziecka na tę uroczystość. Kto tylko miał okazję jako dziecko uczestniczyć w weselu podejrzewam, że podobne rozterki przeżywał. Pauline dodatkowo pełni bardzo ważną rolę podczas wesele. Jak sobie z tym poradzi?
Kolejną postacią jest Bertrand.
Ksiądz prowadzący uroczystość. Duchowny ten zostaje wystawiony na ciężką próbę. Mam podejrzenie, że raczej mało kto z nas zastanawiał się jak takie wydarzenia wyglądają ze strony księdza. Duchowni są takimi cichymi uczestnikami, którzy zwracają na siebie najmniej uwagi. Ale na pewno nie Bertrand...
Madaleine jest kluczową według mnie postacią w tej powieści.
Kobieta dzięki, której czytelnik doświadczyć będzie mógł pełnej gamy emocji. Nie ma co o niej pisać, trzeba poznać jej historię z książki. Ta postać namiesza w życiu wielu uczestników wesela.
Helene natomiast przedstawia typową matkę, która musi ogarnąć całą swoją rodzinę.
Nie jest to łatwe zajęcie. Dzieci, mąż, rodzina zebrana na uroczystości, zmęczenie i te wszystkie przygody, które dzieci z taką łatwością przyciągają.
Marie najbarwniejsza postać. A może raczej czarna owca?
Im bardziej się stara, tym gorszy jest efekt. A gdyby tak dziś zapomnieć o wszystkich wkoło i zająć się tylko sobą? Czy Marie na pewno podejmie właściwe kroki?
Kolejna osoba, to Jean-Philippe.
Według mnie ma za sobą wspaniałą historię miłosną. Większość kobiet marzy o takich przeżyciach.
Natomiast to co się działo na weselu, cała sytuacja przy stole przy którym siedział- muszę to jeszcze raz przeczytać i przeanalizować, bo chyba czegoś tu nie rozumiem....
Przyszła i pora na poznanie pana młodego.
Vincent dużo przeszedł odkąd natknął się na swoją przyszłą żonę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak tę całą uroczystość mogą widzieć panowie. Przygotowania, odpowiedzialność, spotkania rodzinne, stare miłości...
Teraz postać amatna- Damiena.
Jestem przekonana, że podczas wesel zawsze znajdzie się taki pan, który ma jasno określony cel na całą tę uroczystość. Raz może bardziej konkretny niż Damien, a raz mniej. Ale w większości rodzin moim zdaniem znajdzie się taki pomysłowy młodzieniec.
Przekrój osobowości kończy Berengere.
To jest jak dla mnie przełomowy moment książki, który sprawia, że w czytelniku buzują emocje, łzy cisną się do oczu i prosimy, żeby kartek przybywało, żeby nie kończyła się ta książka, żeby trwała i trwała i trwała.......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz